Masa o bossach polskiej mafii:Kto w latach 90 rządził naszym krajem?!

Na ile jest prawdą …na ile jest nieprawdą….

Nie łatwo sprawdzić informacje, którymi dzieli się wielogodzinnych rozmowach Jarosław Sokołowski pseudonim Masa, jeden z najbardziej wpływowych gangsterów lat 90, pogromca grupy pruszkowskiej. Reszta już raczej albo nie odpowie(nie żyją) albo dali sobie spokój i nie chcą mówić o przeszłości twierdząc, że zmieniły im się priorytety.Dzięki zeznaniom Sokołowskiego, którym wiarę dawał prokurator śledczy udało się osądzić wielu ludzi światka przestępczego, a on sam uzyskał status świadka koronnego. W rozmowach z dziennikarzem śledczym, Arturem Górskim dzieli się wspomnieniami i historiami, których był świadkiem podczas tzw. kariery gangstera.

Obecnie po spisaniu IV części ‚Masa’ funkcjonuje na polskim rynku niejako celebryta. Często daje wywiady, prowadzi facebooka na którym równie często publikuje co wdaje się w dyskusje. O ile pierwsza część ‚ Masa. O kobietach polskiej mafii ‚stała się wielkim hitem sprzedażowym o tyle kolejne są powielanym schematem rozmowy dwóch facetów o historii. Fajnie się to czyta, przez kolejne strony przelatuje się jak burza, ale czy nie powiemy sobie: Czy ja już gdzieś tego nie słyszałem?!Możliwe, że będziemy sobie starali się przypominać przy poszczególnych częściach wątki, które swoją drogą mogą być kontynuowane, przerywane itp.

Czytacie na własną odpowiedzialność!

Artur Górski: Jak zostawało się w Polsce bossem? Dzięki twardej ręce, sprytowi, pieniądzom? Co sprawiało, że zwykły przestępca rósł w siłę i w końcu stawał na czele wielkiej organizacji? Czy przypominał, choćby w nikłym stopniu, Vita Corleone?

Jarosław Sokołowski „Masa”: Daj spokój. Jeśli chcesz przykładać hollywoodzkie kalki do naszych pruszkowskich urków, to możemy już dalej nie pisać tej książki. Zresztą to samo dotyczy Włochów czy Ruskich. Tacy z nich ojcowie chrzestni, jak z koziej cipy worek kartofli! Bajki są dobre dla dzieci, a poważni ludzie nie powinni w nie wierzyć. Świat polskiej mafii w niczym nie przypominał filmu. A jeśli nawet było coś na rzeczy, to raczej w wydaniu karykaturalnym.

A.G: Czyli Rodzina Soprano?

J.S.:
Nie. Bo jednak to, co działo się w latach 90., nie było zabawne.

A.G.: Kto miał potencjał, aby stanąć na czele grupy, a kto musiał się zadowolić miejscem w szeregu? Gdzie musiał dowieść swego talentu?

J.S.: Za czasów PRL-u najlepszą szkołą przetrwania, a jednocześnie gangsterskim uniwersytetem, były więzienia. Zapewniam cię, że dzisiejsze puszki, przy tych z czasów Gierka czy Jaruzelskiego, to sanatoria, a wręcz hotele spa. I w takich miejscach – od wczesnych lat 70. – hartowały się charaktery Barabasza, Alego, Parasola i innych przyszłych tuzów grupy pruszkowskiej. Żeby zyskać szacunek, trzeba było odpękać swoje za kratkami,
a pudło doskonale weryfikowało ludzi. Jak ktoś był kozak, dawał sobie radę. Jak był miękkim fiutem robiony – odpadał.

Jesteśmy przy czwartej części i poznajemy kolejne inicjały, nazwiska, ksywki. Robi się w naszej głowie mętlik, bo postaci tych jak się okazuje w opowieściach Jarosława było wiele, a zapewne nie o wszystkich jeszcze wspomniał. My jesteśmy pełni podziwu dla jego pamięci po tylu latach tak jakby ciągli w tym siedział chociaż jak sam przyznaje od dawna nie ma nic wspólnego ze światkiem przestępczym. Przeszedł na uczciwą stronę mocy stając się obywatelem i przedsiębiorcą, który płaci podatki i nie oszukuje systemu państwa.  Tak jak już wspominaliśmy książki są ciekawe, barwne i czyta się je szybko. Pytanie tylko czy nie są za bardzo wykolorowane i przerysowane, ale to zapewne wie sam ‚Masa’.

Prolog

N., gangster, związany z Masą: Powiem ci, kto to jest dla mnie boss. To taki, któremu jesteś wierny jak pies, ale jak będzie potrzeba, on stanie po twojej stronie. Boss w gangu to nie jest jakiś pieprzony prezesik, który rządzi tobą od ósmej do szesnastej i generalnie ma cię w dupie, bo jesteś dla niego tylko pozycją na liście płac.

Boss to jest Bóg. Dobrze, przeginam, może nie Bóg, ale dowódca na froncie. Jesteś z nim dzień i noc, na każde zawołanie, i nie ma takiej możliwości, że jak ci coś nie pasuje, to bierzesz wolne. To jest związek, w którym ty jesteś na dole, a on na górze, i nie oczekujesz, że wskoczysz na jego miejsce. Jak jakieś głupie myśli pojawią ci się w głowie, to wcześniej czy później on to wyczuje i tak cię dojedzie, że będą cię zdrapywać z asfaltu. Boss jest dożywotni; tak masz myśleć, nawet jeśli to nie jest prawda. Nawet jeśli chciałbyś mu strzelić w łeb i może nawet to zrobisz…

Są tacy, którzy każą się całować po łapach – to oczywiście błazny, ale jeśli taką mają fantazję, ty musisz ich po tych pierdolonych łapskach całować. Boss ma prawo nie tylko opierdalać, ale i upokarzać. Jeśli robi to na tyle inteligentnie, że jego podwładny nie czuje większego żalu, punkt dla szefa! To jest jak gra: on cię trzyma na smyczy, a ty przypominasz mu, że psa trzeba karmić i czasem pogłaskać.

On liczy na ciebie, ty możesz liczyć na niego. Ty zarabiasz dla niego pieniądze, on ci odpala taką dolę, że chcesz mu dalej ten hajs przynosić. Wywozisz do lasu ludzi, którzy mu nabruździli, a on docenia, że to ty masz krew na rękach.

Dzwoni do ciebie o takiej porze, że nie masz pojęcia, jak się nazywasz, i każe ci jechać w miejsce, w które nikt inny by – o tej porze – nie pojechał. A tam musisz pokazać, że jesteś jednoosobowym oddziałem komandosów, i dojechać frajerstwo, które nie rozliczyło się na czas. Albo wisi za prochy, albo zawinęło tira twojego szefa, albo kogoś mu bliskiego. Dla
okupu. Ty nie jedziesz na negocjacje, tylko na akcję zbrojną. I boss wierzy, że wrócisz z tarczą, bo jak z nią nie wrócisz, to wypadasz z obiegu.

Ale, kurwa, znów ci się udało! I szef daje ci odczuć, że jest zadowolony.

W normalnych codziennych sytuacjach łatwo jest być bossem. Jeśli twój człowiek zna się na robocie, jeśli nie sra po gaciach przy byle zagrożeniu, wasz układ hula jak szwajcarski zegarek.

Gorzej, jak trafiasz do puszki, jak grozi ci kilka lat odsiadki. Dobrze wiesz, że papuga ci nie pomoże. Wtedy boss musi stanąć na jajach, żeby cię wyciągnąć z opresji – musi zrobić coś, żeby świadkowie nie chlapali jęzorami, musi zblatować psy i prokuraturę, musi poszukać nowych świadków. Takich, którzy będą wiedzieli, co mówić, żeby było dobrze. A jak cię jednak posadzą na dłużej, boss musi wysyłać kasę twojej kobiecie czy dzieciakowi, żeby oni za bardzo nie odczuli, że tata jest w pierdlu. Albo na wystawce, jeśli spierdoliłeś gdzieś za granicę, bo w kraju grunt ci się palił pod nogami.0628e774943f5dccf7970d1a1b8a6943,641,0,0,0

A wiesz, dlaczego musi? Dlatego że ty nic na niego nie podałeś na papier. Jak się o niego pytali, to tylko wzruszałeś ramionami, że niby nie wiesz, o kogo chodzi. Układ musi trwać do samego końca. A jak się boss odwróci dupą i zostawi cię na lodzie, to jest chuj, nie boss. Problem w tym, że takich bossów w polskiej mafii kilku by się znalazło.

[divider]Warto Wiedzieć[/divider]

Masa. O Bossach polskiej mafii

Tom IV

Jarosław Sokołowski ‚Masa’ w rozmowie z Arturem Górskim

Wydawnictwo: Prószyński i S-ka

liczba stron:256

Cena:35zł

Obserwujcie nas  na profilach:

https://www.facebook.com/zyjeszpl/

https://instagram.com/zyjeszpl/

Komentarze

comments

No Comments Yet

Comments are closed

Shares